Jak co roku, przed świętami moja kuchnia staje się istną fabryką ciastek. W tym roku trochę zwolniłam, ale i tak mam nie mało do zrobienia.
Może dzięki temu trochę mniej będę przypominać zombie, nie pójdę na 2-3 dni spać i moje plany nie wezmą w łeb. Narzekam... ale to tylko moje takie chwilowe mamrotanie pod nosem, a tak na prawdę lubię cały ten świąteczny rozgardiasz... Między wypiekami kończę malować mój nieszczęsny stół (miałam go przecież dawno skończyć) i powoli ubieram dom na święta, w wełniane poduszki które sama robię, wieszam lampki i ozdoby. W końcu tak magiczne święta są tylko raz w roku...
Przepisy będę uzupełniać w wolnym czasie, a na razie mały zwiastun i trochę inspiracji :)
Zielone gałązki - Almi Decor
Srebrny świecznik - TK Maxx
Biały wazon - targ staroci
Srebrny renifer - świeca - lokalny sklep kolonialny
Białe bombki i ramka - IKEA (stara kolekcja)





0 komentarze